Billie Eilish otwarcie przyznaje, że proces tworzenia muzyki jest dla niej frustrujący i trudny
Billie Eilish przyjechała do Londynu na sześć koncertów w O2 Arena w ramach swojej trasy Hit Me Hard And Soft. Zamiast prywatnych odrzutowców podróżuje pociągami, podkreślając swoje zaangażowanie w działania ekologiczne. Zanim rozpoczęła występy, pojawiła się na specjalnym wydarzeniu promującym jej ekologiczne gadżety w Shoreditch, zorganizowanym wspólnie z American Express. W kameralnym miejscu pod łukami kolejowymi spotkała się ze 100 wybranymi fanami, gdzie opowiadała m.in. o swoim strachu przed zmianami klimatu, niechęci do pisania piosenek (które tworzy wyłącznie z bratem Finneasem), a także o tym, jak bardzo docenia fanów i ich transparenty na koncertach – choć potrafią one rozproszyć ją na scenie.
Billie Eilish przyznała, że choć śpiewanie sprawia jej ogromną radość i czuje, że do tego została stworzona, to sam proces pisania muzyki budzi w niej silną niechęć. Opisała go jako frustrujący i męczący, ponieważ często ma w głowie to, co chciałaby przekazać, ale nie potrafi ubrać tego w słowa ani dobrać odpowiednich akordów.
W rozmowie podkreśliła, że:
„Nie lubię pisać muzyki. Nie lubię samego aktu pisania, to mnie bardzo frustruje. Czuję się wtedy głupia. Wiem, co chcę powiedzieć, ale nie umiem tego wyrazić i nie potrafię znaleźć odpowiednich akordów.”
To sprawia, że czuje się niezdolna i zablokowana twórczo, dlatego od początku kariery tworzy muzykę wyłącznie z bratem Finneasem, z którym łączy ją brutalna szczerość i zaufanie typowe dla rodzeństwa. To właśnie ta relacja pozwala jej przetrwać trudny, emocjonalny proces twórczy, który bez takiego wsparcia byłby dla niej zbyt przytłaczający.
Mimo sławy wciąż pozostaje skromna i dowcipna, dzieląc się osobistymi historiami z życia. W sklepie dostępne są ekologiczne torby, czapki czy naszyjniki, a sama Eilish zachwycała naturalnością i poczuciem humoru, wprowadzając fanów w wyjątkową atmosferę przed koncertami, które potrwają do 17 lipca.[Credit: Evening Standard]


