Meta kontra Rafał Brzoska. O co chodzi w sporze o oszukańcze reklamy na Facebooku?
Rafał Brzoska i jego zespół twierdzą, że skala fałszywych reklam na Facebooku i Instagramie jest znacznie większa, niż sugeruje Meta. Firma Marka Zuckerberga odpowiada, że raport ScamWatch jest nierzetelny i zawyża problem. Spór dotyczy nie tylko liczb, ale przede wszystkim tego, kto powinien odpowiadać za reklamy oszustów.
Konflikt Rafała Brzoski z Metą nie zaczął się od raportu ScamWatch. Jego początki sięgają 2024 roku, kiedy na Facebooku i Instagramie zaczęły pojawiać się fałszywe reklamy wykorzystujące wizerunek prezesa InPostu oraz Omeny Mensah. Część materiałów używała technologii deepfake i kierowała użytkowników do fikcyjnych inwestycji. W reklamach z wizerunkiem Mensah pojawiały się również nieprawdziwe informacje o jej śmierci, pobiciu czy zatrzymaniu. UODO
Brzoska zarzucał Mecie, że reaguje na takie reklamy zbyt wolno, mimo że platforma zarabia na ich emisji. Meta odpowiadała, że sama jest ofiarą działalności oszustów i inwestuje w systemy automatycznego wykrywania fraudów.
Z prywatnego sporu zrobiła się większa kampania
W sierpniu 2026 roku Brzoska wraz z polskimi specjalistami od AI uruchomił ScamWatch. Narzędzie ma automatycznie wykrywać, dokumentować i łączyć ze sobą podejrzane kampanie reklamowe publikowane m.in. na Facebooku.
System analizuje nie tylko sam tekst reklamy, ale również obrazy, domeny, infrastrukturę techniczną oraz możliwe powiązania pomiędzy różnymi kampaniami. Użytkownicy mogą także sami zgłaszać podejrzane reklamy. Spider’s Web
Celem projektu jest zebranie danych pokazujących, jak duża jest skala oszustw i jak szybko platformy reagują po zgłoszeniu niebezpiecznej reklamy.
ScamWatch przeanalizował 1,76 mln reklam
Zespół ScamWatch zebrał w swoim repozytorium ponad 2,04 mln materiałów reklamowych, z czego około 1,76 mln zostało szczegółowo przeanalizowanych.
Według twórców narzędzia około 291 tys. reklam, czyli 16,5% analizowanego zbioru, zostało zakwalifikowanych jako podejrzane.
Spośród nich około 28,2 tys. określono jako materiały o „bardzo wysokim ryzyku”. W tej grupie miały znajdować się m.in. reklamy wykorzystujące cudzą tożsamość, piramidy finansowe oraz materiały prowadzące do złośliwego oprogramowania. Rzeczpospolita
I właśnie tutaj zaczyna się najnowszy spór.
Meta: te liczby wprowadzają w błąd
Meta zakwestionowała sposób, w jaki ScamWatch przedstawia swoje wyniki.
Firma zwraca uwagę, że 16,5% nie oznacza reklam potwierdzonych jako oszustwo, lecz wszystkie materiały oznaczone przez system jako „podejrzane”. Znacznie mniejsza grupa — około 28,2 tys. — została przez ScamWatch sklasyfikowana jako bardzo wysokie ryzyko.
Meta twierdzi więc, że zestawianie całych 16,5% z jednoznacznie oszukańczymi reklamami może zawyżać obraz problemu. Koncern oskarżył zespół Brzoski o brak wystarczającej rzetelności metodologicznej i „zaognianie debaty”. Rzeczpospolita
To właśnie do tego odnosi się nagłówek artykułu ze screena: Meta nie zaprzecza, że scam istnieje. Kwestionuje natomiast sposób, w jaki zespół Brzoski policzył i przedstawił jego skalę.
Meta twierdzi, że sama usuwa większość oszustw
Koncern podaje własne dane.
Według Mety w Polsce w ciągu roku usunięto około 137 tys. oszukańczych reklam, a ponad 88% z nich miało zostać wykrytych i zdjętych automatycznie, zanim zgłosił je użytkownik. Firma twierdzi również, że liczba zgłoszeń dotyczących scamowych reklam w Polsce spadła w ciągu dwóch lat o 83%. Rzeczpospolita
Nathaniel Gleicher, odpowiedzialny w Mecie za bezpieczeństwo i przeciwdziałanie oszustwom, powiedział również, że fałszywe reklamy szkodzą biznesowi firmy i odrzucił zarzut, że polski zespół Mety świadomie „sprzedaje scam” przestępcom. Rzeczpospolita
Brzoska pozostaje jednak sceptyczny wobec danych przedstawianych przez koncern.
Problem trafił już do sądu
Spór ma również wymiar prawny.
Po skargach Brzoski i Mensah polski Urząd Ochrony Danych Osobowych nakazał wcześniej Mecie ograniczenie wyświetlania reklam wykorzystujących ich dane i wizerunek. Meta później wycofała skargi dotyczące tych decyzji. UODO
W 2026 roku Sąd Apelacyjny w Warszawie, rozpatrując kwestię zabezpieczenia w sprawie Brzoski i Mensah, uznał, że rola Mety przy emisji reklam może wykraczać poza zwykłe, bierne przechowywanie treści.
Sąd wskazał m.in., że platforma decyduje o dopuszczeniu reklam, pobiera za nie opłaty i wykorzystuje algorytmy do kierowania ich do konkretnych użytkowników. Była to jednak decyzja wydana na wstępnym etapie postępowania, a nie ostateczne rozstrzygnięcie całego sporu. SKP Law
W sprawę włączył się także polski rząd
Sprawa wyszła poza konflikt Brzoski z firmą.
W sierpniu 2026 roku polskie Ministerstwo Cyfryzacji zwróciło się do Komisji Europejskiej o podjęcie działań wobec Mety i nałożenie kary w wysokości 250 mln euro.
Ministerstwo powoływało się m.in. na test CERT Polska, w którym — według władz — Meta nie usunęła 86,8% ze 122 zgłoszonych reklam uznanych za oszukańcze. Meta kwestionuje część zarzutów i podkreśla swoje inwestycje w systemy bezpieczeństwa. Reuters
O co naprawdę jest więc cały spór?
Nie o to, czy oszukańcze reklamy istnieją. Obie strony zgadzają się, że istnieją i stanowią poważny problem.
Spór dotyczy trzech rzeczy:
jak duża jest ich rzeczywista skala, jak skutecznie Meta je usuwa oraz jak dużą odpowiedzialność powinna ponosić platforma za płatne reklamy publikowane przez oszustów.
Brzoska chce, aby platformy były traktowane jako aktywni uczestnicy rynku reklamowego i ponosiły większą odpowiedzialność za treści, na których zarabiają.
Meta odpowiada, że walczy z oszustwami na ogromną skalę, a dane ScamWatch nie powinny być przedstawiane tak, jakby każda reklama oznaczona jako „podejrzana” była potwierdzonym przestępstwem.
I właśnie dlatego ten konflikt dopiero się rozkręca. ScamWatch ma dostarczać kolejne dane, a równolegle sprawą zajmują się sądy, polskie instytucje i Komisja Europejska.
Sources: Rzeczpospolita / Cyfrowa RP • Reuters • UODO • ScamWatch / inicjatywa Rafała Brzoski • materiały kancelarii reprezentującej Rafała Brzoskę i Omenę Mensah.


