„Harry-Meghan nonsense” i nagły zwrot Ugandy. Król Karol musiał wyjaśnić, że nie sprzeciwia się Invictus Games
Uganda najpierw wycofała swoją drużynę z przyszłorocznych Invictus Games w Birmingham, a następnie szybko zmieniła decyzję po interwencji Pałacu Buckingham. Spór wybuchł po ostrej reakcji ugandyjskiego dowódcy wojskowego na status księcia Harry’ego i Meghan Markle oraz ich relację z monarchią.
W tle był już wcześniejszy konflikt Harry’ego z Pałacem Buckingham. Osoby z jego otoczenia twierdziły, że nowe wytyczne określające Harry’ego i Meghan jako osoby działające prywatnie zostały wydane zbyt szybko i bez konsultacji, a w praktyce zaczęły komplikować działalność księcia, także wokół Invictus Games. Po decyzji Ugandy źródło bliskie Harry’emu oceniło, że wycofanie się kraju było „wyraźną konsekwencją” wskazówek Lorda Szambelana dotyczących statusu Sussexów.
Gen. Muhoozi Kainerugaba, szef sił zbrojnych Ugandy i syn prezydenta kraju, stwierdził, że Uganda nie chce uczestniczyć w wydarzeniu, które mogłoby wyglądać jak działanie sprzeczne z wolą króla Karola. Posunął się nawet do określenia całej sytuacji jako „Harry-Meghan nonsense”.

Źródłem nieporozumienia były wcześniejsze wytyczne Pałacu Buckingham dotyczące statusu Harry’ego i Meghan po ich powrocie do Wielkiej Brytanii. W piśmie podkreślono, że para działa obecnie jako osoby prywatne, a ich działalność charytatywna i komercyjna nie jest prowadzona w imieniu monarchii.
Kainerugaba zinterpretował ten komunikat bardzo dosłownie. Uznał, że skoro Invictus Games są prywatną inicjatywą Harry’ego, a nie oficjalnym przedsięwzięciem monarchii, udział Ugandy mógłby zostać odebrany jako opowiedzenie się po stronie księcia przeciwko królowi.
Napisał wtedy:
„We shall not participate in anything that does not have His Majesty’s approval.”
Dodał też, że chce zdusić w ugandyjskiej armii poparcie dla „Harry-Meghan nonsense” i podkreślił: „I support the monarch. Period.”
To właśnie wtedy sprawa zaczęła wyglądać jak niepotrzebne wciąganie Invictus Games w rodzinny konflikt Sussexów z monarchią.
Pałac Buckingham postanowił więc zareagować.Po interwencji Pałacu Buckingham Uganda ponownie dołączyła do Invictus Games. Gen. Muhoozi Kainerugaba przyjął wyjaśnienie, że król Karol nie ma nic przeciwko udziałowi kraju w wydarzeniu, i zgodził się wznowić przygotowania drużyny do zawodów w Birmingham. Uganda wraca więc do grona uczestników po krótkim, ale głośnym wycofaniu się z imprezy.
Sekretarz króla, Sir Clive Alderton, odbył rozmowę telefoniczną z gen. Kainerugabą i przekazał mu, że król Karol nie ma żadnego problemu z udziałem Ugandy w Invictus Games. Co więcej, zachęcił kraj do kontynuowania przygotowań do wydarzenia.
Po tej rozmowie Uganda natychmiast zmieniła decyzję.
Kraj potwierdził, że jednak wyśle drużynę do Birmingham i wystąpi na Invictus Games. Pałac przedstawiał rozmowę jako przykład sytuacji, w której instytucje mogą zwrócić się o wyjaśnienie, jeśli mają wątpliwości co do statusu Harry’ego i Meghan.

Cała historia pokazuje, jak łatwo prywatny status Sussexów może wywołać polityczne zamieszanie poza Wielką Brytanią.
Uganda nie miała problemu z samą ideą Invictus Games. Problem polegał na tym, że jej dowódca uznał udział w wydarzeniu Harry’ego za możliwy gest polityczny wobec monarchii.
Dopiero bezpośrednie wyjaśnienie z Pałacu Buckingham zakończyło spór.
W praktyce wyglądało to więc tak: Uganda uznała, że udział w Invictus może wyglądać jak poparcie Harry’ego przeciwko królowi, Pałac odpowiedział, że tak nie jest, a Uganda wróciła do gry.
Sources: Daily Mirror • Buckingham Palace reporting • statements from Gen. Muhoozi Kainerugaba and Ugandan defence officials.

